„W 2024 roku upadłość ogłosiło 436 firm, co oznacza wzrost o ponad 10% w porównaniu do roku poprzedniego. Jednocześnie restrukturyzację rozpoczęło aż 4457 przedsiębiorstw – kolejny rekord i wzrost o 7,4% rok do roku. Te liczby mówią jasno: coraz więcej firm znajduje się w kryzysie, ale co ważniejsze, coraz więcej z nich szuka ratunku zamiast biernie czekać na koniec. Restrukturyzacja to nie biała flaga. To świadoma decyzja przedsiębiorcy, który mówi: Mam problemy, ale chcę o swoją firmę walczyć” – komentuje Mateusz Haśkiewicz, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny, radca prawny.

Deregulacja w praktyce: koniec z więzieniem za brak upadłości
„Art. 586 Kodeksu spółek handlowych stanowił, że członek zarządu lub likwidator, który nie zgłasza wniosku o upadłość spółki, mimo że powstały ku temu warunki, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Celem było zmuszenie menedżerów do szybkiej reakcji na kryzys, by chronić majątek firmy przed dalszym uszczupleniem. Przepis był jednak niemal całkowicie martwy. Dane statystyczne jednoznacznie demaskują jego iluzoryczną skuteczność – skazania na jego podstawie miały charakter niezwykle rzadki, wręcz incydentalny (o ile takie postępowania w ogóle się toczyły).
To nie rewolucja, ale racjonalny krok w stronę dojrzałego prawa gospodarczego, które zamiast fikcyjnych sankcji stawia na realną odpowiedzialność cywilną i skuteczną ochronę obrotu. To dobra wiadomość zarówno dla wierzycieli, jak i menedżerów, którzy nie będą już karani za próbę ratowania firm – ocenia Kamila Dyła, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny, radca prawny, członek zarządu Haśkiewicz Dyła Restrukturyzacje Upadłości sp. z o.o..”





