W transporcie każda przerwa w działalności boli podwójnie. Po pierwsze, firma traci przychody – ciężarówka, która nie jedzie, nie zarabia. Po drugie, może stracić klientów, którzy szukają bardziej niezawodnych dostawców. W branży opartej na terminowości i zaufaniu reputację, którą buduje się latami, można stracić w tygodnie. Dlatego restrukturyzacja w TSL ma inną specyfikę niż w innych branżach. Nie chodzi tylko o uporządkowanie finansów, ale o utrzymanie ciągłości operacyjnej. Samochody muszą dalej jeździć, magazyny muszą działać, a kierowcy muszą dostawać wypłaty.

Postępowania upadłościowe w Polsce się trwają za długo. Dlaczego czekamy i kto na tym traci? Jak zmienić przepisy?
Upadłość konsumencka stała się produktem masowym – ponad 20 tysięcy spraw rocznie to postępowania w większości powtarzalne, schematyczne, przewidywalne. Dłużnik bez majątku lub z minimalnym majątkiem, plan spłat z podstawowych dochodów, brak sporów o własność aktywów. To sprawy proste technicznie, ale system traktuje je tak samo jak skomplikowane restrukturyzacje przedsiębiorstw z wielomilionowymi masami i dziesiątkami wierzycieli. Każdy wniosek przechodzi przez te same procedury, te same sekretariaty, ten sam tok procesowy.




