Gdy firma zaczyna odczuwać presję finansową, pierwszym odruchem wielu przedsiębiorców jest redukcja kosztów. Problem w tym, że w kryzysie łatwo wpaść w jedną z dwóch pułapek: albo odwlekać decyzje i liczyć, że przychody same wrócą do normy, albo ciąć wszystko na oślep, paraliżując działalność operacyjną. Z perspektywy restrukturyzacyjnej skuteczne zarządzanie kosztami przypomina raczej pracę chirurga niż desperacką operację ratunkową. Kluczowa jest diagnoza, precyzja i świadomość tego, które koszty są dla firmy absolutnie niezbędne, a które stały się tylko finansowym balastem.

Deregulacja w praktyce: koniec z więzieniem za brak upadłości
„Art. 586 Kodeksu spółek handlowych stanowił, że członek zarządu lub likwidator, który nie zgłasza wniosku o upadłość spółki, mimo że powstały ku temu warunki, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Celem było zmuszenie menedżerów do szybkiej reakcji na kryzys, by chronić majątek firmy przed dalszym uszczupleniem. Przepis był jednak niemal całkowicie martwy. Dane statystyczne jednoznacznie demaskują jego iluzoryczną skuteczność – skazania na jego podstawie miały charakter niezwykle rzadki, wręcz incydentalny (o ile takie postępowania w ogóle się toczyły).
To nie rewolucja, ale racjonalny krok w stronę dojrzałego prawa gospodarczego, które zamiast fikcyjnych sankcji stawia na realną odpowiedzialność cywilną i skuteczną ochronę obrotu. To dobra wiadomość zarówno dla wierzycieli, jak i menedżerów, którzy nie będą już karani za próbę ratowania firm – ocenia Kamila Dyła, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny, radca prawny, członek zarządu Haśkiewicz Dyła Restrukturyzacje Upadłości sp. z o.o..”





